Kawiarnie w Hanoi/Cafes in Hanoi

[ENG below]

Po powrocie do kraju padło wiele pytań o naszą podróż. Gdzie się nam najbardziej podobało, co jedliśmy dobrego i … czy nas to podróżowanie nie zmęczyło.

Odpowiadając na to ostatnie – w podróży czasem trzeba odpocząć. Zrobić pauzę i złapać oddech, żeby móc się cieszyć miejscami, które się odwiedza. Bo długa podróż to nie wakacje i maraton leżenia na plaży. Oczywiście jest to kwestia indywidualna, bo każdy ma inne podejście do podróżowania. Nasza podróż była często dźwiganiem ciężkiego plecaka w tropikalnym upale, szukaniem jedzenia/noclegu w jakimś zapomnianym miasteczku, albo jazda ponad 300 km w jeden dzień na Romanie. Po tych wszystkich atrakcjach, wcale nie czekał na nas gorący prysznic, ani nasze czyste łóżko, tylko taki nocleg jaki udało nam się znaleźć. Dlatego żeby podróż nie stała się „męczarnią”, ważna jest umiejętność odpoczywania, odpuszczania sobie.

Nam udało się to w miarę opanować na pewnym etapie naszej podróży. Jeden z takich pit-stopów przypadł nam w stolicy Wietnamu, Hanoi. Bardzo polubiliśmy to miasto, jego duszę przesiąkniętą tradycją i historią. Roman też zdawał się czuć jak ryba w wodzie w legendarnym morzu skuterów zalewającym codziennie ulice Hanoi. Wesoło włóczyliśmy się więc dniem i nocą, często bez większego celu, po zakątkach tej metropolii.

Jednak zanim zaczęliśmy krążyć po mieście musieliśmy podładować baterie i naprawdę odpocząć, bo północ Wietnamu dała nam w kość. Górskie kręte drogi różniej jakości, niskie temperatury, czasem deszcz, rewolucje żołądkowe, niespodziewane strajki Romana sprawiły, że marzyliśmy o czystym i wygodnym łóżku. Dlatego wybór wyjątkowo nie padł na najtańszy nocleg w mieście, tylko na hostel Nexy, który reklamuje się jako luksusowy hostel. Wprawdzie kosztuje nieco więcej niż zwykle, jednak jest to uzasadnione standardem, który otrzymujemy. Łóżka są duże i baaardzo wygodne, posłania czyste, a w dormitorium jest sporo przestrzeni, więc zasypiając nie czujemy oddechu sąsiada/ki. 🙂

Jak już się wyspaliśmy postanowiliśmy nadrobić zaległości blogowe i zaplanować dalszą podróż. Do tego potrzebne było nam ciche i spokojne miejsce z dostępem do internetu i gniazdkiem elektrycznym. Jednak znalezienie takiego miejsca okazało się nie takim łatwym zadaniem. Na szczęście na wysokości zadania stanął nasz hostel Nexy, który oprócz baru i kawiarni oferuje przestrzenie wspólne takie jak pokój gier, pokój telewizyjny i bibliotekę. Właśnie w tej ostatniej mogliśmy zaszyć się na godzinkę czy dwie i popracować.

Gdzie na kawę w Hanoi?

Ale po co siedzieć w hostelu skoro jest się w tętniącym życiem Hanoi! Pod pretekstem poszukiwań miejsca do pracy włóczyliśmy się po mieście i szukaliśmy motywacji do pracy w mocnej wyrazistej wietnamskiej kawie. Kawiarnią, która faktycznie się do tego nadawała była The Note Coffee położona zaraz koło słynnego jeziora Hoan Kiem. Kawa była tam przeciętna, ale za to lokal składa się z wielu małych pomieszczeń, w których można znaleźć i ciszę i prąd i internet. A skąd nazwa Note? Bo każdy może przykleić przykleić kolorową karteczkę z własną notatką, sentencją czy pozdrowieniem.

Kawa z jajkiem

Kawowym przysmakiem popularnym szczególnie na północy Wietnamu jest cà phê trúng czyli kawa z jajkiem (określilibyśmy to jako espresso z warstwą koglu moglu na wierzchu). Za wynalazcę tego specjału uważa się Nguyena Giảng. Lokalna legenda głosi, że użył jajka zamiast mleka w trakcie deficytu mleka w trakcie I wojny indochińskiej. Dziś jego syn prowadzi słynną Giảng Cafe. W tej kawiarni możemy się napić kawy z jajkiem przygotowywanej według tego samego przepisu od 1946 r. Kawa jest tam pyszna, ale niskie stołki i wszechobecny gwar nie sprzyjają pracy. Wypiliśmy więc kawę i ruszyliśmy na dalsze poszukiwania 🙂

Ukryta Cafe Đinh

Mimo, że Cafe Đinh nie ma tak bogatej historii ani gniazdka elektrycznego jest naszą ulubioną kawiarnią w Hanoi. Położona w samym sercu miasta, jest dosyć małym pomieszczeniem z oknami wyglądającymi na jezioro Hoan Kiem. Dostać do niej można się tylko schodami ukrytymi w głębi sklepu sprzedającego wszechobecne plecaki North Fake’a. Nie ma tu toalety, wi-fi, czy świecących ekranów. Są drewniane niskie stołki, walające się po podłodze pestki słonecznika i doskonała kawa. Kawiarnia jest mniej popularna wśród turystów (póki co), dzięki czemu ceny są też odpowiednio niższe Pijąc kawę ściśniętym pośród „lokalsów”, można poczuć prawdziwego ducha Hanoi.

W trakcie naszej włóczęgi wypiliśmy hektolitry kawy, a zaległości cóż… praca nie zając nie ucieknie, a w Hanoi nie jest się codziennie. Dodatkowo atmosfera Hanoi i kopiąca w głowę kawa nie sprzyjają skupieniu. Przynajmniej teraz mamy co robić w ciemne zimowe wieczory w Polsce 🙂

After returning home, many questions were asked about our journey. Where we liked it the most, what we ate good and … whether we were tired of this journey.

Answering the last one – you have to know how take some rest while traveling, at least sometimes. To take a break and breath in and out to enjoy the places you visit. A long journey is not a holiday or just lying on the beach. Our journey was often carrying a heavy backpack in tropical heat, looking for food/place to sleep in a forgotten town, or driving over 300 km in one day on Roman-The Scooter. After all those attractions, there wasn’t a hot shower or our own clean bed, to come back to, only the kind of accommodation you managed to find. For the journey not to become a “torture”, it is important to be able to rest, to relax.

We acquired that skill more or less at some point of our journey. One of such pit-stops was in the capital of Vietnam, Hanoi. We liked this city very much, its soul soaked with tradition and history. Roman also seemed to be in one’s element in the legendary Hanoi traffic flooded streets, so we cruised happily day and night, often without much purpose, around small streets and the corners of this metropolis.

However, before we started wandering around the city we had to recharge the batteries and have a proper rest, because the north of Vietnam gave us a really hard time. Mountain winding roads, low temperatures, sometimes rain, stomach… problems, unexpected Roman’s strikes made us dream of a clean and comfortable bed. That’s why we didn’t choose the “best” deal in the city, but hostel Nexy. which was advertised as a luxury hostel. Although it costed a bit more than usual, the difference was justified by the quality. The beds were large, very very comfortable, blankets clean and there was a lot of space in the dormitory. When we were falling asleep, we didn’t feel the breath of other roommates on your cheek. 🙂

As we got enough sleep, we decided to catch up on our blog and plan our further journey. Our workspace requirements weren’t too excessive – Internet access, peace and quiet and an electric socket. However, finding such a place turned out to be not an easy task. Luckily, our Nexy Hostel stood up to the task. Apart from a bar and a café, it offered also common spaces such as a games room, a TV room and a library. In the latter we could hide for an hour or two and work.

Where to drink coffee in Hanoi?

But why would we sit in a hostel when vibrant Hanoi waited for us just behind a wall? Under the pretext of searching for a place to work, we roamed around the city and were looking for motivation to work in a strong, vivid Vietnamese coffee. The cafe that was really suitable for work was The Note Coffee located right next to the famous Hoan Kiem Lake. Coffee was average there, but the place consisted of many small rooms, where we could find silence, electricity and the Wi-Fi. Where did the name Note come from? Because everyone could stick a colourful card with their own note, sentence or greeting.

Egg coffee

A popular coffee delicacy, especially in the north of Vietnam, is cà phê trúng – egg coffee. We would describe it as espresso with a layer of sweet mixed egg. Nguyen Giảng is known to be the inventor of this speciality. He used a mixed egg as a milk substitute because of milk shortage during the First Indochina War. Nowadays Nguyen’s son runs the famous Giảng Cafe. In this cafe you can try egg coffee brewed according to the same recipe since 1946. Coffee is delicious there, but low stools and the ubiquitous bustle do not help at work. So we drank coffee there and went on further to search for the perfect spot.

Hidden Cafe Đinh

Although Cafe Đinh did not have a rich history and an electrical socket, it is our favorite cafe in Hanoi. Located in the heart of the city, it is quite a small room with windows facing Hoan Kiem Lake. It could be accessed by stairs hidden in the depths of a shop selling North Fake’s omnipresent backpacks. There was no toilet, no Wi-Fi or glittering screens. Only low wooden stools, sunflower seeds rolling on the floor and excellent coffee. The cafe is less popular among tourists (for the time being), so that prices are also correspondingly lower. While drinking coffee there, squeezed among the “locals”, you can feel the true spirit of Hanoi.

During our vagabond we drank hectolitres of coffee, but as for the backlog… well, work will not run away, and we don’t visit Hanoi every day. In addition, the atmosphere of Hanoi and the head-kicking coffee are not helping concentration. At least now we have something to do druing dark winter evenings in Poland 🙂



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *