Nowa Zelandia!

O Nowej Zelandii nie trzeba pisać za wiele, bo widoki mówią same za siebie, ale tym razem krótko napiszemy jak się znaleźliśmy na antypodach i jaki mamy plan (a właściwie jak to się dzieje, że życie układa plan za nas).

Droga do…

Wydawałoby się, że z Wietnamu jest już całkiem blisko do Nowej Zelandii, ale żeby się tutaj dostać przesiadaliśmy się 3 razy i lecieliśmy około półtorej dnia. Na tyle straciliśmy rachubę czasu, że pierwszą noc po przylocie do Christchurch spaliśmy ponad 13 godzin (i tutaj bardzo dziękujemy za wygodne łóżko i wspaniałą gościnę Alicji, Emilio i Sophie poznanym dzięki Poznańskie Łaziki )

Plan

Plan jak to w dłuższych podróżach bywa… nie był i nie jest dopięty na ostatni guzik. Założenie jest takie, żeby zwiedzać jak najszybciej zimniejszą, południową wyspę Nowej Zelandii, ze względu na nadciągającą zimę, a później przedostać się na północ. Od założeń szybko przechodzimy do realizacji, nawet za szybko, bo już następnego dnia po przylocie do Christchurch poznajemy przez facebook’a Grega, który poszukuje towarzyszy podróży do swojego vana. Nie zastanawiamy się długo, bo już kolejnego dnia gnamy wesołym autem razem dalej na południe

Pozdrawiamy z wyspy południowej,
ciąg dalszy nastąpi



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *